Afrykański chłopiec i sandały

Będąc w Burundi, zobaczyłam dwoje dzieci, które z radością podskakiwały, przechodząc przez mały strumyk. Każde z nich miało po jednym sandale. Ten prosty widok bardzo mnie poruszył.

Pomyślałam wtedy, jak niewiele potrzeba, aby dziecko było szczęśliwe. To małe wydarzenie stało się dla mnie inspiracją do napisania tego skromnego opowiadania — o dobroci, dzieleniu się, wdzięczności i wierze.

W pewnej afrykańskiej wiosce mieszkał mały chłopiec. Był biedny i bardzo marzył o tym, aby mieć sandały. Każdego dnia chodził boso. Kiedy widział dzieci w butach, patrzył na nie z tęsknotą.

Pewnego dnia drogą szła biała kobieta ze swoim synem. Chłopiec zauważył małego Afrykańczyka, który ze smutkiem patrzył na jego sandały.

— Mamo, dlaczego ten chłopiec jest taki smutny? — zapytał.

Mama spojrzała na chłopca i odpowiedziała:

— Myślę, że jest smutny, bo nie ma sandałów.

Kobieta wzruszyła się. Postanowiła pomóc chłopcu i kupiła mu sandały.

Chłopiec był bardzo szczęśliwy.

Jednak po chwili pomyślał o swojej siostrze, która również chodziła boso. Nie chciał cieszyć się sam. Zdjął więc jeden sandał i podarował go siostrze.

Od tej chwili każde z dzieci miało po jednym sandale.

Pewnego dnia rodzeństwo przechodziło obok krzyża. Spojrzały na Jezusa i zauważyły, że nie ma On sandałów. Dzieci pomyślały, że skoro ktoś podarował im coś z dobroci serca, one również powinny się podzielić.

Ofiarowały więc swoje sandały Jezusowi.

Niedaleko mieszkała staruszka ze swoją małą wnuczką. Dziewczynka bardzo marzyła o sandałach. Babcia chciała jej je kupić, ale nie miała pieniędzy.

Była bezradna i smutna. Poszła więc pod krzyż. Uklękła i zaczęła płakać, powierzając Jezusowi swoje troski.

Kiedy po chwili podniosła oczy, zobaczyła pod krzyżem sandały.

Zdziwiona i wzruszona wzięła je i zaniosła swojej wnuczce.

Dziewczynka, gdy je zobaczyła, nie posiadała się z radości. Założyła sandały i zaczęła tańczyć.

Jej babcia patrzyła na nią ze łzami w oczach i dziękowała Jezusowi.

A ja, wracając myślami do tamtego dnia w Burundi, wciąż widzę dwoje dzieci podskakujących z radością przy małym strumyku — każde z jednym sandałem.

Może właśnie w takich małych chwilach kryje się coś najważniejszego: radość z tego, co mamy, i serce, które potrafi podzielić się z drugim człowiekiem.

Posłuchaj to w piosence